Wiesz, ile cudownych, wartościowych, potrzebnych produktów nigdy nie zostało pokazanych światu?
Nie dlatego, że były za słabe. Nie dlatego, że nie miały sensu. Tylko dlatego, że ich autorki… ciągle czuły, że jeszcze nie są gotowe.
To nie jest tekst o sprzedaży. To jest tekst o odwadze. O Twoim miejscu jako ekspertki. I o tym, jak być dla siebie łagodną nawet wtedy, gdy bardzo się boisz.
Skąd się bierze ten wewnętrzny głos: „Jeszcze nie teraz”?
Ten głos rzadko mówi wprost:
„Boję się.”
„Nie wiem, czy dam radę.”
„Potrzebuję pomocy.”
On najczęściej brzmi jak:
? Jeszcze chwilę.
? Muszę to dopracować.
? Nikt tego nie kupi.
? Nie chcę się narzucać.
I choć na zewnątrz wygląda to jak odkładanie, w środku często kryje się coś dużo bardziej delikatnego.
1. Wstyd, że to „za mało”
Że nie masz pełnej platformy. A produkt jest „tylko PDF-em”. Że nie masz pięknej grafiki, automatyzacji, sekwencji, brandingu… Ale prawda jest taka, że Twoje klientki nie potrzebują idealnego systemu. Potrzebują Twojej wiedzy, wsparcia, Twojego głosu.
2. Perfekcjonizm jako tarcza
Perfekcjonizm często chroni nas przed czymś dużo trudniejszym niż krytyka. Chroni nas przed tym, że ktoś naprawdę to zobaczy. Że nasza oferta stanie się realna i wtedy trzeba będzie… zaufać sobie.
3. Niepewność techniczna = zwątpienie w siebie
Kiedy nie wiesz, jak coś ogarnąć łatwo uwierzyć, że to Ty jesteś problemem. Ale Ty nie musisz umieć wszystkiego. Technikalia można zlecić. Rozplanować. Zautomatyzować. Albo uprościć. To, co masz do powiedzenia, jest ważniejsze niż to, czy Twój formularz ma idealne kolory.
Co tracisz, kiedy chowasz swoją ofertę?
Nie chodzi tylko o pieniądze. Choć tak, sprzedaż, której nie ma, to przychód, który mógłby zasilić Twój biznes (i spokój). Ale prawdziwa strata często dzieje się gdzieś głębiej.
1. Klientki, które czekają i które nie mogą Cię znaleźć
Są kobiety, które właśnie teraz:
- wpisują w Google dokładnie to, co Ty umiesz,
- czują frustrację, bo nie wiedzą, jak ruszyć,
- marzą o wsparciu – Twoim wsparciu.
Ale jeśli się nie pokażesz, nie będą miały szansy Cię znaleźć.
2. Zaufanie do siebie jako twórczyni
Każde „jeszcze nie teraz” trochę podcina skrzydła. Z każdym tygodniem w głowie robi się więcej niepewności, zamiast więcej klarowności. Zaczynasz wątpić nie tylko w produkt, ale też w siebie. A przecież to nie Twoja wartość jest problemem. To tylko niedokończony proces. I decyzja, której jeszcze nie podjęłaś.
3. Energii, którą zużywasz na „trzymanie” tematu
Wiesz, jak to jest kiedy coś „wisi w tle”. Myślisz o tym. Czujesz presję. Unikasz. Wracasz. Odpychasz. Pokazanie się ze swoją ofertą uwalnia energię. Zamienia myśli w działanie. Przestajesz się kręcić w kółko.
Odwaga nie wygląda spektakularnie – czasem wygląda jak wysłanie pierwszego maila
Nie potrzebujesz kampanii z fajerwerkami, żeby zacząć sprzedawać. Nie musisz mieć 3-miesięcznego planu treści i automatyzacji.
Czasem najodważniejszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla swojego biznesu, jest:
? wysłanie jednego maila do swojej społeczności,
? wrzucenie prostego posta „mam coś, co może Ci pomóc”,
? pokazanie swojego produktu – takiego, jaki jest teraz.
Twoja klientka nie potrzebuje perfekcyjnej otoczki. Ona potrzebuje Twojej obecności, Twojej energii i Twojej gotowości do pomocy.
A Ty nie musisz robić tego po cudzemu.
Sprzedaż może być:
- miękka – bez ciśnienia i presji,
- spokojna – bez pośpiechu, w Twoim tempie,
- po Twojemu – tak, jak czujesz się najlepiej.
A jeśli boisz się nadal, możesz nie iść sama
Strach nie znika magicznie. Ale zmienia się, kiedy jesteś zaopiekowana. Kiedy ktoś pomaga Ci poukładać proces, podpowiada kolejne kroki, wspiera Cię w technikaliach. I mówi: „Spokojnie. Ogarniemy.”
Jeśli czujesz, że chcesz pokazać światu swój produkt, ale wciąż coś Cię blokuje możesz zacząć od małego kroku:
? Pobierz workbook „Jak stworzyć dochodowy produkt cyfrowy”. To to nie jest zwykły PDF. To proces, który pomoże Ci uporządkować, nazwać i ruszyć.
? A jeśli potrzebujesz osobistego wsparcia, jestem tutaj.
Pomagam ekspertkom takim jak Ty stworzyć i wdrożyć produkt cyfrowy:
- z lekkością,
- bez chaosu,
- i po kobiecemu – bez spiny, za to z planem.
? Na koniec…
Nie musisz czuć się gotowa. Wystarczy, że poczujesz, że nie chcesz już czekać. Zacznij z tym, co masz. Pokaż się taka, jaka jesteś. Zrób miejsce na klientki, które już czekają.




